Kościół Bożego Ciała – centrum pielgrzymkowe 

Na miejscu tej kapliczki król Władysław Jagiełło kilka lat później ufundował kościół pod wezwaniem Bożego Ciała. Prowadzenie poznańskiego sanktuarium eucharystycznego powierzono karmelitom trzewiczkowym, których klasztor powstał wkrótce przy tym kościele. O znaczeniu i cudownej mocy przypisywanej tej świątyni oraz wadze, jaką miał poznański cud eucharystyczny, najlepiej świadczy fakt, że król Władysław Jagiełło modlił się tutaj, zanim wyruszył na wojnę z Zakonem, która zakończyła się bitwą pod Grunwaldem. Zwyciężywszy, nie wrócił do stołecznego Krakowa, tylko przybył do Poznania, by w kościele Bożego Ciała podziękować za sukces. Odtąd król odwiedzał poznańskie sanktuarium przed każdą wyprawą wojenną, co sprawiało, że sława poznańskiego kościoła rosła i wkrótce stał się najpopularniejszym w Rzeczpospolitej celem pielgrzymek. 

Póki kościół Bożego Ciała był największym w Polsce ośrodkiem eucharystycznym, karmelici trzewiczkowi doskonale zarządzali nim jako centrum pielgrzymkowym. W tym okresie legenda o trzech hostiach nie miała istotnego znaczenia i nieco o niej zapomniano. Sytuacja zmieniła się na początku siedemnastego wieku, gdy ruch pielgrzymkowy znacznie osłabł i karmelici uznali, że w celu utrzymania stałych dochodów muszą poszerzyć grono darczyńców o mieszkańców Poznania. Pamiętać bowiem trzeba, że w tamtym czasie kościół znajdował się daleko poza obrębem murów miejskich, a poznaniacy korzystali ze swoich parafii w mieście. Antysemicka legenda odżyła za sprawą Tomasza Trettera, który w 1609 roku wydał broszurę opowiadającą o zdarzeniach związanych z powstaniem kościoła Bożego Ciała, na nowo przywracając do obiegu legendę o trzech hostiach. Opowieść ta stała się iskrą, która doprowadziła do zajęcia w sierpniu 1620 roku kamienicy u zbiegu ul. Kramarskiej i ul. Żydowskiej. W jej piwnicy znaleziony został wówczas blat stołu ze śladami krwi, który uznano natychmiast za relikwię, a wodzie pochodzącej ze studni przypisano cudowną moc. Cudowny stół przeniesiony został podczas uroczystej procesji, w której udział wzięło kilkanaście tysięcy osób. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu lat karmelitom trzewiczkowym udało się przejąć formalne prawa własności do kamienicy należącej, która należała wówczas do spadkobierców rodziny Świdwów. Leszczyńskim, Czarnkowskim czy Opalińskim nie wypadało korzystać z kamienicy, w której doszło do profanacji Najświętszego Sakramentu przez Żydów. 

Antysemicka wymowa legendy 

Antyżydowski wydźwięk poznańskiej legendy podnoszony był potem wielokrotnie i stawał się pretekstem do antysemickich zajść, zamieszek, czasem nawet pogromów. Kult związany z cudem eucharystycznym był natomiast w Poznaniu bardzo rozwinięty. Wspomnieć warto, że do 1722 roku w poznańskiej procesji Bożego Ciała uczestniczyć musieli wydelegowani przedstawiciele gminy żydowskiej, którzy kroczyli za baldachimem, trzymając w rękach nagie noże, przypominające o profanacji komunikantów opisywanej w legendzie. Żydowscy 

uczestnicy tych procesji byli często wyzywani i obrzucani przez katolickich mieszkańców Poznania. Od tradycji tej odstąpiono w 1722 roku, kiedy to gmina żydowska wykupiła się od tego przykrego obowiązku, płacąc ogromne wykupne poznańskim franciszkanom. 

W poznańskim kościele pod wezwaniem Najświętszej Krwi Pana Jezusa, który powstał po przebudowaniu kamienicy Świdwów, do niedawna znajdowały się jeszcze pamiątki po tej średniowiecznej legendzie. Dopiero w 2005 roku metropolita poznański arcybiskup Stanisław Gądecki nakazał usunięcie z kościoła i przeniesienie do Muzeum Archidiecezjalnego zabytkowej tablicy upamiętniającej tę antyżydowską legendę, na której umieszczona była dedykacja: 

Ty Boże, jak za taką krzywdę nagrodzimy? 

Twoję, gdy ciężką mękę w Poznaniu widzimy. 

Ty sam Boże jakoś jest zawsze sprawiedliwy, 

Ty wyniszcz aż do szczętu ten naród złośliwy.